Strona główna  /  Zdrowie  /  Czy osoby z zaburzeniami psychicznymi są niebezpieczne dla innych?

Zdrowie Spokojna osoba siedząca na ławce w parku, w bezpiecznym, przyjaznym otoczeniu, łamiąca stereotyp osoby niebezpiecznej.

Czy osoby z zaburzeniami psychicznymi są niebezpieczne dla innych?

Data publikacji: 2026-06-06

Większość osób z zaburzeniami psychicznymi nie jest bardziej niebezpieczna dla innych niż reszta społeczeństwa i znacznie częściej staje się ofiarą przemocy niż jej sprawcą. Mimo to wiele osób odruchowo kojarzy diagnozę psychiatryczną z agresją, nieprzewidywalnością i koniecznością izolacji. Takie skojarzenie opiera się głównie na mitach, a nie na danych naukowych czy praktyce klinicznej. Jeśli chcesz zrozumieć, skąd biorą się te lęki i jak realnie wygląda związek między chorobą psychiczną a przemocą, przeczytaj ten tekst uważnie.

Czy osoby z zaburzeniami psychicznymi są niebezpieczne dla innych?

W języku potocznym „choroba psychiczna” oznacza bardzo różne stany – od depresji i napadów paniki, przez uzależnienia, aż po schizofrenię czy ciężkie zaburzenia osobowości. W psychiatrii mówi się raczej o zaburzeniach psychicznych, które obejmują setki rozpoznań, różniących się przyczynami, objawami i wpływem na codzienne życie. Jedna osoba będzie miała tylko okresowe stany lękowe, inna epizody ciężkiej psychozy, a jeszcze inna – przewlekłą depresję.

Wspólna jest tylko jedna rzecz. Zaburzenia psychiczne wpływają na myślenie, emocje i zachowanie, ale w ogromnej części przypadków prowadzą przede wszystkim do cierpienia, wycofania i obniżenia sprawności, a nie do przemocy wobec innych. Pytanie „czy chorzy psychicznie są niebezpieczni” miesza więc bardzo różne sytuacje, zamiast pytać o konkretne osoby, ich stan zdrowia, leczenie czy warunki życia.

Szacunki epidemiologiczne pokazują, że około 23,4% Polaków ma lub będzie mieć w życiu poważne zaburzenie psychiczne wymagające specjalistycznej pomocy. Gdyby większość z tych osób była agresywna i nieprzewidywalna, codzienne funkcjonowanie społeczeństwa – w pracy, szkole, rodzinie – po prostu by się załamało. Tak się nie dzieje, bo dla ogromnej liczby ludzi diagnoza psychiatryczna oznacza raczej ukrywane problemy, gorszą jakość życia i większe ryzyko bycia zranionym niż zagrożenie dla otoczenia.

Badania i statystyki kryminalne wskazują, że osoby z zaburzeniami psychicznymi popełniają ogółem mniej przestępstw niż osoby bez diagnozy lub niezdiagnozowane. Z kolei ryzyko zachowań agresywnych wyraźnie rośnie dopiero wtedy, gdy nakładają się na siebie określone czynniki. Należą do nich m.in. uzależnienia od alkoholu i substancji psychoaktywnych, bezdomność, przemoc w rodzinie, ubóstwo czy brak dostępu do leczenia.

W badaniach cytowanych przez edukatorkę Fundacji eFkropka, Ewę Piskorską, osobom leczących się psychiatrycznie znacznie częściej zdarza się doświadczać przemocy niż ją stosować. Są też jedną z najbardziej stygmatyzowanych grup społecznych. Jeżeli więc widzisz w mediach nagłówek sugerujący, że „sprawca leczył się psychiatrycznie”, warto zapytać, ilu spokojnie żyjących pacjentów w ogóle nie trafia na czołówki portali.

Najważniejsze fakty, o których dobrze wiedzieć już na początku, wyglądają tak:

  • osoby z rozpoznanymi zaburzeniami psychicznymi ogółem popełniają mniej przestępstw niż osoby bez diagnozy psychiatrycznej,
  • zdecydowana większość przestępstw z użyciem przemocy jest dokonywana przez ludzi bez rozpoznania zaburzenia psychicznego,
  • ryzyko przemocy wyraźnie rośnie przede wszystkim przy współwystępowaniu uzależnień, bezdomności, przemocy domowej i braku leczenia,
  • statystyki i wypowiedzi ekspertów – w tym Ewy Piskorskiej oraz lekarzy psychiatrów – przeczą popularnemu mitowi „chory psychicznie = z definicji niebezpieczny”.

Rozmowa o bezpieczeństwie w kontekście zdrowia psychicznego wymaga więc dużo większej precyzji. Zamiast stawiać znak równości między diagnozą a agresją, trzeba brać pod uwagę konkretny rodzaj zaburzenia, aktualny stan kliniczny, wpływ uzależnień oraz realne warunki społeczne, w których dana osoba żyje.

Ocena, czy dana osoba stwarza realne zagrożenie dla siebie lub innych, wymaga profesjonalnej diagnostyki psychiatrycznej i psychologicznej. Pochopne „diagnozy z ulicy” i etykietowanie kogoś jako groźnego tylko dlatego, że leczy się psychiatrycznie, są niebezpieczne – mogą prowadzić do krzywdzących decyzji w pracy, rodzinie czy sąsiedztwie i opóźniać szukanie pomocy w prawdziwych sytuacjach ryzyka.

Jakie zaburzenia psychiczne są najczęstsze i jak wpływają na zachowanie?

Co najmniej co czwarta osoba w Polsce w ciągu życia doświadcza poważnego kryzysu psychicznego. Za tym ogólnym stwierdzeniem kryje się jednak ogromna różnorodność: od łagodnych zaburzeń lękowych, przez depresję i uzależnienia, aż po schizofrenię czy chorobę afektywną dwubiegunową (CHAD). Każdy z tych stanów inaczej wpływa na pracę, naukę, relacje rodzinne i towarzyskie.

Najczęściej objawy dotyczą nastroju, lęku, energii do działania i zdolności utrzymywania kontaktu z innymi. U jednej osoby będzie to przewlekły smutek i wyczerpanie, u innej napady paniki, u kolejnej – okresy manii z bezsennością i gonitwą myśli, a w psychozie także halucynacje i myślenie urojeniowe. Zdecydowana większość z tych objawów ma związek z cierpieniem i utratą kontroli nad własnym życiem, a nie z chęcią wyrządzenia komuś krzywdy.

Rodzaj zaburzenia Szacunkowa częstość w Polsce Typowe objawy widoczne dla otoczenia Typowe zmiany w zachowaniu Ryzyko agresji wobec innych
Depresja co najmniej 3 na 100 osób smutek, spowolnienie, płaczliwość, zaniedbanie wyglądu wycofanie, brak energii, rezygnacja, myśli samobójcze niskie, większe ryzyko autoagresji niż przemocy wobec innych
Zaburzenia lękowe ponad 9 na 100 osób niepokój, napięcie, ataki paniki, drażliwość unikanie sytuacji społecznych, nadmierne zamartwianie się niskie, możliwe gwałtowne reakcje lękowe w sytuacjach skrajnych
Choroba afektywna dwubiegunowa (CHAD) ok. 2 na 100 osób, spektrum 6–11 na 100 epizody manii (pobudzenie, mała potrzeba snu) i depresji wahania aktywności, ryzykowne decyzje w manii, wycofanie w depresji umiarkowane w ostrych epizodach manii, zwłaszcza przy uzależnieniach
Schizofrenia 1 na 100 osób halucynacje, urojenia, dezorganizacja wypowiedzi, „dziwne” zachowania izolowanie się, spadek dbałości o siebie, nielogiczne wypowiedzi zwykle niskie, rosnące przy ostrych epizodach psychotycznych bez leczenia
Zaburzenia osobowości kilka procent populacji (różne typy) trudności w relacjach, impulsywność, chwiejność emocjonalna konfliktowość, nagłe wybuchy złości lub dramatyczne reakcje na odrzucenie podwyższone w niektórych typach, np. dyssocjalnych, zwłaszcza z uzależnieniami
Uzależnienia (głównie alkohol i narkotyki) prawie 13% populacji upojenie, zmiany nastroju, zaniedbywanie obowiązków kłamstwa, konflikty rodzinne, zachowania ryzykowne, łamanie prawa wyraźnie podwyższone, zwłaszcza przy przewlekłym nadużywaniu substancji

Depresja często kojarzy się wyłącznie ze smutkiem, w praktyce częściej oznacza też poczucie beznadziei, bezsensu i bezradności. Osoba chora zaczyna unikać kontaktów, traci energię, przestaje dbać o siebie. To, co bywa w otoczeniu odbierane jako „lenistwo” albo „zaniedbanie”, jest w rzeczywistości objawem choroby. Ryzyko agresji na zewnątrz jest tu zwykle bardzo niskie, natomiast znacząco rośnie ryzyko samobójstwa.

W zaburzeniach lękowych dominuje nadmierny niepokój, napięcie, panika, unikanie sytuacji społecznych i miejsc budzących lęk. Silny atak paniki może wyglądać spektakularnie – szybki oddech, płacz, wrażenie „wariowania” – przez co osoby postronne reagują dystansem lub lękiem. Faktycznie są to jednak sygnały skrajnego przerażenia, a nie próba zaatakowania kogokolwiek.

W chorobie afektywnej dwubiegunowej (CHAD) obok epizodów depresji pojawiają się okresy manii lub stanów mieszanych. W manii może wystąpić pobudzenie, nadmierna pewność siebie, mała potrzeba snu, ryzykowne działania. Dopiero w ostrym, nieleczonym epizodzie, szczególnie przy współistniejącym uzależnieniu od alkoholu lub narkotyków, rośnie ryzyko impulsywnych, gwałtownych reakcji. Nie dotyczy to jednak całego przebiegu choroby, a ściśle określonych epizodów.

Schizofrenia i inne zaburzenia psychotyczne wywołują największy lęk, głównie z powodu „dziwności” objawów: głosów, które coś nakazują, przeświadczenia o byciu śledzonym, zdezorganizowanych wypowiedzi. W ostrym epizodzie psychotycznym zachowanie osoby jest trudne do przewidzenia, ale przy prawidłowym leczeniu większość czasu spędza ona w remisji – pracuje, uczy się, prowadzi życie rodzinne. W tych okresach nie stanowi szczególnego zagrożenia dla innych.

Zaburzenia osobowości obejmują wiele różnych typów. U części osób dominuje impulsywność i skłonność do konfliktów, u innych silna lękliwość i unikanie. W skrajnych, rzadkich przypadkach, takich jak osobowość dyssocjalna, pojawia się skłonność do łamania norm i obojętność na cierpienie innych, zwłaszcza gdy nakładają się na to uzależnienia. Nie można jednak na tej podstawie wnioskować o wszystkich osobach z diagnozą psychiatryczną.

Uzależnienia – zwłaszcza od alkoholu i innych substancji psychoaktywnych – mają wyjątkowo silny związek z przestępczością agresywną. Prawie 13% populacji zmaga się z problemem uzależnienia. To właśnie nadużywanie substancji, a nie samo zaburzenie psychiczne, znacznie częściej pojawia się w tle bójek, przemocy domowej i wypadków drogowych.

Wiele zachowań, które ludzie interpretują jako „groźne” albo „niebezpieczne”, najczęściej jest sygnałem cierpienia i zaburzonego kontaktu z rzeczywistością:

  • mówienie do siebie lub do „kogoś niewidzialnego” to często objaw halucynacji słuchowych, a nie planowania przestępstwa,
  • dziwaczne wypowiedzi, skakanie z tematu na temat, „oderwane od rzeczywistości” treści mogą wynikać z myślenia urojeniowego,
  • izolowanie się, zamykanie w pokoju, unikanie znajomych zwykle oznacza lęk lub depresję, a nie przygotowanie do agresji,
  • panika, płaczliwość, krzyk czy dramatyczne wypowiedzi o bezsensie życia świadczą o ogromnym napięciu psychicznym, często o ryzyku autoagresji, a nie o chęci zaszkodzenia otoczeniu.

Wiele zaburzeń psychicznych ma przebieg okresowy. Pojawiają się epizody zaostrzeń, w których funkcjonowanie danej osoby jest mocno zaburzone, a potem okresy remisji, kiedy objawy słabną lub znikają. W remisji ludzie pracują, uczą się, wychowują dzieci i nie różnią się niczym od reszty społeczeństwa, poza tym, że przyjmują leki lub chodzą na terapię.

Zaburzenia psychiczne a przemoc – co pokazują badania

Badacze analizują związek między zaburzeniami psychicznymi a przestępczością, korzystając z wielu źródeł. Sięgają do rejestrów sądowo-psychiatrycznych, statystyk policyjnych, badań epidemiologicznych i długofalowych obserwacji pacjentów. Wyniki bywają złożone, a w debacie publicznej często są upraszczane do hasła „leczył się psychiatrycznie, więc był groźny”.

W nauce takie uproszczenie po prostu się nie broni. Dane pokazują coś przeciwnego: samo rozpoznanie zaburzenia psychicznego nie przesądza o agresji. Ryzyko przemocy zależy od kombinacji czynników: rodzaju zaburzenia, aktualnego nasilenia objawów, obecności uzależnień, wcześniejszej historii przemocy, dostępu do broni czy wsparcia społecznego. U większości pacjentów bilans jest jednoznaczny – nigdy nie popełnią przestępstwa.

Jak często osoby z zaburzeniami psychicznymi popełniają przestępstwa?

Ocena udziału osób z diagnozą psychiatryczną w przestępczości wymaga zestawienia dwóch liczb. Z jednej strony bada się, jaki odsetek populacji ma poważne zaburzenia psychiczne. Z drugiej – jaki jest udział tych osób w ogólnej liczbie przestępstw, szczególnie z użyciem przemocy. Stosuje się do tego m.in. porównania rejestrów karnych z rejestrami leczenia psychiatrycznego.

Z wielu analiz wynika, że osoby z rozpoznaniem zaburzenia psychicznego nie są nadreprezentowane w statystykach przestępczości, a często wręcz odwrotnie. Jak podkreśla Ewa Piskorska z Fundacji eFkropka, dostępne dane pokazują, że „osoby takie popełniają mniej przestępstw niż osoby niemające problemów psychicznych czy też osoby niezdiagnozowane”. Większość czynów agresywnych popełniają ludzie bez jakiejkolwiek diagnozy psychiatrycznej.

Najważniejsze wnioski liczbowe, które warto mieć w głowie, wyglądają następująco:

  • osoby z poważnymi zaburzeniami psychicznymi stanowią kilka procent populacji, ale ich udział w ogólnej liczbie przestępstw z użyciem przemocy jest zwykle niższy niż wynikałoby to z ich odsetka w społeczeństwie,
  • w badaniach porównawczych większość aktów agresji, w tym przemocy domowej, napaści i rozbojów, popełniają osoby bez diagnozy psychiatrycznej, często pod wpływem alkoholu,
  • szacunki sugerują, że tylko niewielki odsetek najcięższych przestępstw wiąże się z ostrymi epizodami psychozy lub ciężkimi zaburzeniami osobowości,
  • każda tego typu statystyka ma ograniczenia – wielu sprawców ma niezdiagnozowane problemy psychiczne lub uzależnienia, a część ofiar nie zgłasza przemocy, co zaniża oficjalne dane.

Na tle tych danych szczególnie mocno widać rozbieżność z postawami społecznymi. W badaniach postrzegania społecznego aż 70% badanych uznaje osoby z zaburzeniami psychicznymi za niebezpieczne, 61% za agresywne, a 85% za nieprzewidywalne. Ten dysonans między liczbami a przekonaniami nie powstał przypadkiem. Ma swoje źródła w historii psychiatrii, mediach i utrwalonych stereotypach.

Jakie zaburzenia psychiczne częściej wiążą się z ryzykiem agresji?

Są stany kliniczne, w których ryzyko gwałtownego zachowania rzeczywiście rośnie. Chodzi przede wszystkim o ostre epizody psychotyczne z halucynacjami i urojeniami, kiedy kontakt z rzeczywistością jest poważnie zaburzony. Jeśli ktoś jest przekonany, że inni chcą go zabić albo słyszy głos nakazujący „bronić się”, może reagować w sposób dla otoczenia nieprzewidywalny.

Ryzyko wzrasta też w ostrych epizodach manii lub stanach mieszanych w CHAD, przy bardzo silnym pobudzeniu ruchowym i braku snu. Podobnie bywa w ciężkich zaburzeniach osobowości, zwłaszcza o profilu dyssocjalnym, gdy dochodzi do całkowitego lekceważenia norm społecznych. Najbardziej niebezpieczna staje się jednak kombinacja objawów psychicznych z używaniem substancji psychoaktywnych.

W materiałach szkoleniowych przygotowanych przez Szkołę Policji w Słupsku opisano charakterystyczne zachowanie osoby w ostrym pobudzeniu psychoruchowym. Taka osoba bywa niezwykle silna, działa pod wpływem silnych emocji, nie reaguje na ból i ma zerwany kontakt z rzeczywistością. Jej ruchy są chaotyczne, a reakcje – trudne do przewidzenia. Policjanci i zespół ratownictwa medycznego podkreślają, że w takich sytuacjach sama siła fizyczna rzadko pomaga, bo chory „nie czuje” standardowych bodźców bólowych.

Opisany stan dotyczy jednak wąskiej grupy osób w ciężkim kryzysie, a nie wszystkich z daną diagnozą. U większości pacjentów z psychozą czy CHAD leczenie farmakologiczne i psychoterapia znacząco redukują ryzyko gwałtownych zachowań. Dlatego tak istotny jest szybki dostęp do opieki psychiatrycznej i unikanie przerwania terapii.

Badania kryminalistyczne wskazują kilka stanów i zaburzeń, przy których przemoc pojawia się statystycznie częściej niż w innych grupach:

  • zaburzenia związane z używaniem alkoholu i innych substancji psychoaktywnych w połączeniu z zaburzeniami psychicznymi,
  • ciężkie zaburzenia osobowości o profilu dyssocjalnym, zwłaszcza z historią wcześniejszej przemocy,
  • ostre epizody psychotyczne wymagające pilnej hospitalizacji i intensywnego leczenia,
  • niektóre epizody manii z nasilonym pobudzeniem, bezsennością i znacznym wzrostem impulsywności.

Gdy w twoim otoczeniu pojawia się osoba bardzo pobudzona, zdezorientowana, z halucynacjami, nie próbuj samodzielnie jej obezwładniać ani „przemówić do rozsądku”. Nie podchodź zbyt blisko, nie krzycz, nie dotykaj bez potrzeby. Zadbaj o bezpieczeństwo swoje i innych, a jak najszybciej wezwij pomoc – pogotowie ratunkowe, a w razie potrzeby także Policję – jasno informując dyspozytora o podejrzeniu ostrego kryzysu psychicznego.

Jak uzależnienia i czynniki społeczne podnoszą poziom ryzyka?

Prawie 13% osób w Polsce zmaga się z problemem uzależnienia, głównie od alkoholu. To właśnie nadużywanie substancji psychoaktywnych, bardziej niż sama diagnoza psychiatryczna, najczęściej pojawia się w tle przestępstw agresywnych. Alkohol obniża kontrolę impulsów, nasila skłonność do ryzykownych zachowań i utrudnia ocenę sytuacji.

W badaniach porównawczych to osoby z przewlekłym alkoholizmem i innymi uzależnieniami częściej pojawiają się w statystykach przemocy domowej czy bójek ulicznych niż pacjenci z samą depresją czy schizofrenią. Gdy uzależnienie łączy się z zaburzeniem psychicznym, bezdomnością czy biedą, ryzyko konfliktu z prawem rośnie jeszcze bardziej.

Ryzyko przemocy nie bierze się wyłącznie z objawów. Ogromną rolę odgrywają też czynniki społeczne: ubóstwo, bezrobocie, niski poziom edukacji, życie w środowisku przestępczym, doświadczanie przemocy w rodzinie od dzieciństwa, a także brak dostępu do leczenia. Osoba, która latami żyje w chronicznym stresie, bez wsparcia i perspektyw, łatwiej wchodzi w konflikty, niezależnie od tego, czy ma diagnozę psychiatryczną, czy nie.

Gdy zaburzenia psychiczne nakładają się na takie warunki, powstaje szczególnie trudna sytuacja. Człowiek zmaga się jednocześnie z objawami, biedą, stygmatyzacją i brakiem pomocy. Wtedy każdy kryzys – utrata pracy, rozstanie, eksmisja – może stać się punktem zapalnym silnych napięć, także w rodzinie.

Do najważniejszych czynników ryzyka przemocy, niezależnych od samej diagnozy psychiatrycznej, należą:

  • uzależnienie od alkoholu lub narkotyków, w tym tzw. dopalaczy,
  • wcześniejsze epizody przemocy w roli sprawcy lub ofiary,
  • dostęp do broni i innych niebezpiecznych narzędzi,
  • życie w środowisku przestępczym lub grupach, które akceptują przemoc,
  • chroniczny stres ekonomiczny, bezdomność, wieloletnie bezrobocie,
  • brak stabilnych relacji wspierających i realnego dostępu do leczenia.

Sprowadzanie przemocy wyłącznie do „choroby psychicznej” jest więc poważnym uproszczeniem. Odwraca uwagę od profilaktyki tam, gdzie naprawdę przynosi efekt – w leczeniu uzależnień, ograniczaniu przemocy domowej, poprawie dostępu do opieki psychiatrycznej i wsparcia socjalnego.

Co sprawia że osoby z zaburzeniami psychicznymi częściej są ofiarami przemocy?

Badania z wielu krajów pokazują, że osoby z zaburzeniami psychicznymi częściej doświadczają przemocy niż ją stosują. Chodzi zarówno o przemoc fizyczną, jak i psychiczną czy ekonomiczną. Stygmatyzacja, odrzucenie społeczne, gorszy dostęp do ochrony zdrowia i zależność od opiekunów sprawiają, że łatwiej je wykorzystać i skrzywdzić.

Często żyją one w gorszych warunkach materialnych, częściej są bezrobotne, częściej mieszkają w instytucjach lub niestabilnych warunkach. Taki kontekst sprzyja temu, że stają się celem agresji – w rodzinie, w pracy, w przestrzeni publicznej. Osoba, którą większość uważa za „dziwną” albo „niepoczytalną”, ma też mniejsze szanse na poważne potraktowanie jej zgłoszeń przez otoczenie.

Dodatkowym problemem jest autostygmatyzacja. Wielu pacjentów, słysząc latami, że „wariatom się nie wierzy”, obawia się, że nikt nie potraktuje poważnie ich skargi na przemoc. Lęk, że objawy zostaną uznane za urojenia, powstrzymuje przed zgłaszaniem pobić, gwałtów czy mobbingu. Ta cisza sprzyja sprawcom i utrwala poczucie bezradności.

Osoby z zaburzeniami psychicznymi są szczególnie narażone na bycie ofiarą przemocy w następujących sytuacjach:

  • w rodzinie – w formie przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej, odbierania pieniędzy czy leków,
  • w placówkach – szpitalach, domach opieki, hostelach, gdzie zdarzają się nadużycia ze strony personelu lub innych mieszkańców,
  • w pracy – w postaci mobbingu, zastraszania, dyskryminacji ze względu na diagnozę,
  • w przestrzeni publicznej – wyśmiewanie, obelgi, popychanie, pobicia, a także drobne, powtarzalne upokorzenia.

Z perspektywy bezpieczeństwa publicznego większym wyzwaniem staje się więc skuteczna ochrona osób w kryzysie przed przemocą i wykluczeniem niż ich prewencyjna izolacja jako „z definicji groźnych”. Każda forma wsparcia, która ułatwia leczenie i poprawia warunki życia, zmniejsza ryzyko zarówno po stronie ewentualnej agresji, jak i bycia ofiarą.

Co sprawia że wiele osób uważa chorych psychicznie za groźnych?

Lęk przed osobami z diagnozą psychiatryczną ma silne podłoże psychologiczne. Ludzie boją się tego, czego nie rozumieją i co wydaje im się nieprzewidywalne. Widząc „dziwne” zachowanie, łatwo dopisują sobie scenariusz o niekontrolowanej agresji, zamiast zobaczyć w drugim człowieku osobę w kryzysie.

Większość osób nigdy otwarcie nie rozmawiała z kimś, kto przyznałby, że ma schizofrenię, CHAD czy zaburzenia lękowe. Diagnoza jest ukrywana z obawy przed odrzuceniem. W efekcie obraz choroby psychicznej kształtują bardziej zasłyszane historie, dowcipy, stereotypy i medialne nagłówki niż realne doświadczenia kontaktu z lecząca się osobą.

Silne są także historyczne i kulturowe źródła piętna. W Polsce pamięć o dużych, zamkniętych szpitalach psychiatrycznych, o tragicznych nadużyciach i eksterminacji osób chorych w latach 1939–1945 wciąż jest żywa. Do tego dochodzi język potoczny pełen wyzwisk typu „wariat”, „psychol”, „czubek”, które od dziecka budują skojarzenie „chory = gorszy, potencjalnie niebezpieczny”. Takie nastawienie łatwo przenosi się potem na rodziny i instytucje.

Psychologowie społeczni Hayward i Bright opisują najczęściej powtarzane przekonania o osobach z zaburzeniami psychicznymi w postaci czterech zdań:

  • chory psychicznie jest niebezpieczny,
  • ponosi częściową odpowiedzialność za swoją chorobę,
  • cierpi na schorzenie przewlekłe i trudne do leczenia,
  • jest nieprzewidywalny i niezdolny do pełnienia ról społecznych.

Tak skonstruowany stereotyp łatwo się utrwala, zwłaszcza gdy jest karmiony sensacyjnymi doniesieniami medialnymi i filmowym wizerunkiem „szalonego zbrodniarza”. Z czasem przestaje być kwestionowany, a każda pojedyncza tragedia z udziałem osoby w kryzysie traktowana jest jak potwierdzenie ogólnej tezy, choć stoi za nią margines przypadków.

Jak media i filmy przedstawiają osoby z zaburzeniami psychicznymi?

W relacjach medialnych po głośnych przestępstwach powtarza się pytanie: „czy sprawca leczył się psychiatrycznie?”. Już samo jego zadawanie sugeruje, że choroba psychiczna jest naturalnym wyjaśnieniem brutalnego czynu. Informacje o tym, że zdecydowana większość pacjentów żyje spokojnie, nie trafiają na pierwsze strony gazet. Statystyki mówiące o mniejszej przestępczości w tej grupie pojawiają się rzadko.

Media, które – jak zauważają eksperci – często szukają sensacji, chętnie eksponują przypadki łączące przemoc i leczenie psychiatryczne. Rzadko natomiast opisują historie zdrowienia, powrotu do pracy czy zaangażowania społecznego osób po kryzysie. W efekcie w zbiorowej wyobraźni utrwala się obraz „groźnego pacjenta”, a nie sąsiada, który bierze leki i spokojnie wychowuje dzieci.

Kinematografia dorzuca do tego własny zestaw mitów. W filmach i serialach bohater z zaburzeniem psychicznym jest często groźnym maniakiem, mordercą lub „szalonym geniuszem”. Wystarczy wspomnieć takie tytuły jak „Psychoza”, „Lśnienie”, „Milczenie owiec”, „Dexter”, czy wizerunek brutalnego, uwodzicielskiego psychopaty. Z kolei filmy „Piękny umysł”, „Rain Man”, „Aviator” pokazują jednostkowe historie, ale też nie zawsze wiernie oddają rzeczywiste objawy.

Badacze kina, m.in. Wedding, Boyd i Niemiec, opisali typowe role nadawane osobom chorym psychicznie: buntownik („Lot nad kukułczym gniazdem”), groźny maniak („Lśnienie”, „Milczenie owiec”), szalony naukowiec („Frankenstein”, „Piękny umysł”), bohater z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym („Lepiej być nie może”), czy cierpiący, ale wciąż niebezpieczny outsider. Analizy seriali pokazują, że w fikcji osoby z zaburzeniami psychicznymi stosują przemoc dziesięć razy częściej niż osoby zdrowe, a nawet do dwudziestu razy częściej niż wynika to z rzeczywistych danych.

Najczęstsze mity utrwalane przez media i kino można streścić tak:

  • osoby z chorobą psychiczną są z definicji groźne i nieprzewidywalne,
  • ich stan nie poprawia się mimo terapii – leczenie jest nieskuteczne,
  • choroba psychiczna to główna i jedyna cecha tożsamości bohatera,
  • wszyscy terapeuci są tacy sami, a szpital psychiatryczny to przede wszystkim miejsce przemocy i opresji,
  • pobyt w szpitalu oznacza społeczne „spalenie” na zawsze.

Dla wielu ludzi filmy i seriale są głównym, a czasem jedynym źródłem „wiedzy” o zaburzeniach psychicznych. W realnym życiu osoby po kryzysie często ukrywają diagnozę, więc przeciętny widz nie ma okazji jej skonfrontować z rzeczywistością. To sprawia, że filmowe wyobrażenia wchodzą na miejsce wiedzy naukowej i bezpośredniego doświadczenia.

Jak działają stereotypy i stygmatyzacja osób z zaburzeniami psychicznymi?

Stygmatyzacja oznacza nadawanie pewnej grupie ludzi „piętna” – negatywnego znaku, który usprawiedliwia dystans, gorsze traktowanie i wykluczenie. W odniesieniu do chorób psychicznych obejmuje ona cały zestaw postaw: od unikania kontaktu, przez wyśmiewanie i umniejszanie, po formalne ograniczanie praw. To zjawisko ma konkretne historyczne konsekwencje, włącznie z eksterminacją tysięcy osób chorych psychicznie w latach 1939–1945.

Psychiatra i psychologowie wyróżniają kilka form stygmatyzacji. Zaczyna się od dystansowania się i stereotypizacji – powtarzania uproszczonych, negatywnych opinii. Potem pojawia się dewaluacja („tacy ludzie są bezużyteczni”), delegitymacja (ograniczanie praw, np. do zawierania małżeństwa) i segregacja, czyli wypychanie poza „normalne” obszary życia społecznego. W skrajnych przypadkach prowadzi to do pełnego wykluczenia i przemocy.

W literaturze opisuje się trzy podstawowe formy piętna:

  • piętno publiczne – stereotypy, uprzedzenia i dyskryminujące zachowania otoczenia wobec osób chorych,
  • samonapiętnowanie – uwewnętrznienie tych przekonań przez samą osobę („jestem słaby, do niczego, nikt mnie nie zechce”),
  • piętno instytucjonalne – przepisy i praktyki instytucji, które formalnie ograniczają prawa osób z diagnozą, jak np. niektóre regulacje w prawie rodzinnym.

Badania postaw społecznych w Polsce pokazują, jak silne są uprzedzenia. Znaczna część badanych uważa osoby chorujące psychicznie za niebezpieczne, agresywne, nieprzewidywalne. 96% ankietowanych deklaruje, że unika kontaktu z chorymi, a 67% nie chciałoby nigdy spotkać się z taką osobą. 40% przyznaje się do wyśmiewania ich, 24% do obrażania, a 16% deklaruje nawet gotowość publicznego wystawienia na pośmiewisko.

Autostygmatyzacja, nazywana czasem „drugą chorobą”, jest szczególnie bolesna. Osoby z diagnozą, wychowane w społeczeństwie pełnym negatywnych stereotypów, zaczynają same myśleć o sobie w kategoriach „gorszych”, „niezdolnych”, „niegodnych związku czy pracy”. W badaniach pacjentów ze schizofrenią 58% osób spodziewało się dyskryminacji w relacjach międzyludzkich, a 55% na rynku pracy, często niezależnie od realnych doświadczeń.

Aż 87% badanych ze schizofrenią zgłaszało faktyczne odrzucenie przez innych, a połowa doświadczyła całkowitego zerwania kontaktów towarzyskich z powodu choroby. W odpowiedzi wiele osób przestaje szukać pracy, edukacji, bliskich relacji. Zakładają z góry, że zostaną odrzuceni, więc „lepiej nawet nie próbować”. To samospełniające się proroctwo zamyka ich w kręgu izolacji i bezradności.

Skutki stygmatyzacji i autostygmatyzacji są bardzo konkretne:

  • gorsza jakość życia i przewlekłe poczucie wstydu,
  • obniżenie statusu ekonomicznego, w tym częstsze korzystanie z rent i pomocy społecznej,
  • ograniczenie dostępu do pracy, edukacji, opieki medycznej,
  • wyższe ryzyko samobójstwa i przerwania leczenia,
  • narastająca izolacja społeczna, utrata przyjaciół i sieci wsparcia,
  • większe koszty systemu ochrony zdrowia i pomocy społecznej, bo niewykorzystany pozostaje potencjał wielu wartościowych osób.

Jak podkreśla dr Joanna Krzyżanowska‑Zbucka z Instytutu Psychiatrii i Neurologii, koszty stygmatyzacji ponoszą nie tylko sami pacjenci, ale też ich rodziny i całe społeczeństwo. To m.in. utrata podatników, mniejsza aktywność zawodowa, ale też osłabienie więzi społecznych. Mit „chory psychicznie = groźny” ułatwia usprawiedliwianie wykluczenia, lecz w praktyce przynosi straty wszystkim.

Jak prawo reguluje postępowanie wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie?

W Polsce obowiązują szczególne przepisy dotyczące niewielkiej grupy osób z zaburzeniami psychicznymi, które – według opinii biegłych i sądu – stwarzają wysokie zagrożenie dla życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych. Podstawowym aktem jest tu ustawa z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie.

Jej adresatami są głównie osoby, które odbyły długoterminową karę pozbawienia wolności za najcięższe przestępstwa i u których rozpoznano poważne zaburzenia osobowości, preferencji seksualnych lub upośledzenie umysłowe. Chodzi o sytuacje, w których – zdaniem zespołu biegłych – istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo ponownego popełnienia brutalnego czynu po wyjściu na wolność.

Ustawa wprowadza dwa główne środki. Pierwszy to nadzór prewencyjny, czyli systematyczna kontrola zachowania osoby na wolności, powiązana z obowiązkiem poddawania się terapii lub zgłaszania do określonych instytucji. Drugi to umieszczenie w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym, nazywanym w skrócie Ośrodkiem. Tam odbywa się terapia połączona z izolacją od społeczeństwa.

Trybunał Konstytucyjny, analizując tę ustawę, uznał, że postpenalna izolacja w Ośrodku i nadzór prewencyjny nie są środkami karnymi. Mają charakter prewencyjno‑terapeutyczny. Ich celem jest ochrona życia i zdrowia innych osób oraz zapewnienie terapii samemu sprawcy, a nie „dodatkowe karanie go za to samo przestępstwo”. Trybunał podkreślił, że nie naruszają one zasady ne bis in idem ani zakazu retroakcji.

Ustawodawca przewidział mechanizmy ograniczające arbitralność takich decyzji. Ustawa wymaga m.in. okresowej oceny, czy dalszy pobyt w Ośrodku jest potrzebny, oraz bardzo precyzyjnego ustalenia stopnia prawdopodobieństwa ponownego popełnienia poważnego przestępstwa. Chodzi o to, by środek izolacyjny był wyjątkiem stosowanym w sytuacjach, gdy inne formy nadzoru są niewystarczające.

Do najważniejszych gwarancji prawnych należą:

  • decyzję o nadzorze prewencyjnym lub umieszczeniu w Ośrodku podejmuje wyłącznie sąd cywilny,
  • konieczne są szczegółowe opinie biegłych – co najmniej dwóch psychiatrów, psychologa, a przy zaburzeniach preferencji seksualnych także seksuologa,
  • sąd musi ocenić stopień prawdopodobieństwa ponownego popełnienia przestępstwa, a nie tylko fakt dawnej diagnozy,
  • ustawa przewiduje okresowe, co najmniej półroczne kontrole zasadności dalszego pobytu w Ośrodku.

Osobnym problemem jest tzw. konkurencja ustaw przy interwencjach wobec osoby w ostrym kryzysie. Z jednej strony obowiązuje ustawa o ochronie zdrowia psychicznego, która określa, kiedy można kogoś przyjąć do szpitala bez zgody. Z drugiej – ustawa z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, która reguluje działania Policji i innych służb.

Praktycy, m.in. autorzy poradnika „Interwencje wobec osób z zaburzeniami psychicznymi” ze Szkoły Policji w Słupsku, wskazują, że przepisy nie zawsze są ze sobą w pełni spójne. Policjanci muszą godzić ochronę dóbr osobistych osoby w kryzysie z bezpieczeństwem jej samej i otoczenia. Pojawiają się dylematy, czy i kiedy użyć przymusu bezpośredniego, w tym środków takich jak kajdanki, pas obezwładniający, siatka obezwładniająca czy kask zabezpieczający.

Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego wskazuje ogólne zasady ich stosowania:

  • środki przymusu należy stosować w sposób wyrządzający możliwie najmniejszą szkodę,
  • po osiągnięciu celu (np. unieruchomieniu dla podania leku) trzeba niezwłocznie odstąpić od dalszego użycia,
  • trzeba zachować szczególną ostrożność z uwagi na ryzyko zagrożenia życia lub zdrowia osoby obezwładnianej,
  • wobec osób w ostrym pobudzeniu zaleca się współdziałanie z zespołem ratownictwa medycznego,
  • nie wolno długo przytrzymywać osoby leżącej na brzuchu przez silne dociskanie do podłoża, bo grozi to uduszeniem,
  • obezwładnienie z obchwytem szyi może być stosowane tylko krótkotrwale – wyłącznie po to, by umożliwić szybkie podanie leków.

Tragiczny przykład śmierci George’a Floyda w Minneapolis pokazał światu, jak groźne może być przedłużone dociskanie kolanami osoby leżącej na brzuchu. Polskie wytyczne policyjne wyraźnie ostrzegają, że taki sposób unieruchomienia, stosowany bez planu i świadomości medycznych konsekwencji, może doprowadzić do zatrzymania krążenia i oddechu. Z tego powodu w poradnikach dla funkcjonariuszy akcentuje się szybkie przekazanie osoby w kryzysie pod opiekę medyczną i unikanie długotrwałego, intensywnego dociskania.

Przepisy o nadzorze prewencyjnym i izolacji w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym dotyczą bardzo wąskiej, specyficznej grupy osób popełniających najcięższe przestępstwa. Nie opisują „typowego pacjenta psychiatrycznego”. Jednocześnie to samo prawo ma chronić prawa osób z zaburzeniami psychicznymi – poprzez wymóg opinii biegłych, decyzję sądu i okresowe kontrole zasadności dalszej izolacji.

Jak rozmawiać o zdrowiu psychicznym i wspierać osoby w kryzysie?

Język, którego używasz, ma ogromne znaczenie. Eksperci, tacy jak dr Marek Balicki, od lat zachęcają, by porzucić określenia typu „chorzy psychicznie”, „wariat”, „schizofrenik” na rzecz bardziej podmiotowego mówienia: „osoba z problemami zdrowia psychicznego”, „osoba ze schizofrenią”, „osoba w kryzysie”. W centrum zdania ma znaleźć się człowiek, a nie sama diagnoza.

Z pozoru drobna zmiana słów wpływa na to, jak postrzegasz innych i siebie. Sformułowanie „osoba z depresją” przypomina, że choroba jest tylko jednym z wymiarów jej życia. Etykieta „depresyjny” czy „psychol” spycha całą tożsamość do jednego wymiaru i utrwala dystans. To właśnie od języka często zaczyna się stygmatyzacja.

Otwarta, rzetelna rozmowa o zdrowiu psychicznym – w rodzinie, pracy, sąsiedztwie – zmniejsza lęk i ułatwia sięganie po pomoc. Gdy ktoś słyszy, że znane osoby w kampanii „Twarze Depresji” mówią o swojej chorobie i leczeniu, łatwiej mu przyznać się do własnych problemów. Rzecznik Praw Pacjenta i organizacje pozarządowe, takie jak Fundacja eFkropka, zwracają uwagę, że straszenie psychiatrią i demonizowanie szpitali odstrasza od leczenia i pogarsza rokowanie.

Właściwa rozmowa z osobą w kryzysie psychicznym nie wymaga specjalistycznej wiedzy. Wymaga raczej uważności, szacunku i rezygnacji z prostych rad. W sytuacji nasilonych objawów twoje słowa mogą wzmocnić gotowość do szukania pomocy albo przeciwnie – pogłębić wstyd i izolację.

W kontakcie z osobą w kryzysie psychicznym pomocne są proste zasady:

  • słuchaj uważnie, nie przerywaj, nie bagatelizuj tego, co słyszysz,
  • unikaj ocen typu „przesadzasz”, „inni mają gorzej”, „weź się w garść” – to tylko powiększa poczucie winy,
  • nie używaj etykiet („wariat”, „czubek”) ani żartów z diagnozy,
  • zapytaj, czego ta osoba potrzebuje tu i teraz – rozmowy, obecności, pomocy w umówieniu wizyty,
  • zachęcaj do kontaktu z psychiatrą, psychologiem klinicznym lub psychoterapeutą, oferując w razie potrzeby praktyczną pomoc w znalezieniu adresu,
  • reaguj poważnie na sygnały myśli samobójczych – dopytaj, czy pojawił się plan, pomóż skontaktować się z pomocą kryzysową,
  • nie obiecuj absolutnej tajemnicy, jeśli zagrożone jest życie – bezpieczeństwo ma pierwszeństwo.

Większość zaburzeń psychicznych da się leczyć. Połączenie farmakoterapii, psychoterapii i wsparcia środowiskowego pozwala wielu osobom na powrót do normalnego funkcjonowania – pracy, nauki, życia rodzinnego. Jak podkreśla dr Krzyżanowska‑Zbucka, choroby psychiczne zwykle mają charakter okresowy. Po epizodach zaostrzeń następują remisje, w których sprawność życiowa wraca do poprzedniego poziomu.

Szybkie skorzystanie z profesjonalnej pomocy skraca czas trwania objawów i zmniejsza ryzyko nawrotów. Lekarz psychiatra może dobrać leki, psycholog kliniczny lub psychoterapeuta – zaproponować odpowiednią formę terapii. Gdy do tego dochodzi zrozumienie i akceptacja otoczenia, rośnie szansa, że osoba w kryzysie nie tylko wyjdzie z najtrudniejszego okresu, ale też odzyska poczucie wpływu na własne życie.

W Polsce działa wiele bezpłatnych form wsparcia, z których możesz skorzystać dla siebie lub bliskich:

  • 800 70 2222 – całodobowy telefon Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym, depresji i z myślami samobójczymi, prowadzony przez Fundację ITAKA,
  • 116 111 – całodobowy Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży, prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę,
  • 800 100 100 – telefon dla Rodziców i Nauczycieli w Sprawie Bezpieczeństwa Dzieci, również prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę,
  • 800 120 002 – całodobowy, bezpłatny telefon Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska linia”,
  • strona informacyjna www.pokonackryzys.pl – kompendium wiedzy o kryzysach psychicznych i możliwości uzyskania pomocy,
  • strona www.liniawsparcia.pl – informacje o formach wsparcia telefonicznego i online dla osób w trudnej sytuacji.

Sięgnięcie po taką pomoc, nawet po cichu i anonimowo, bywa pierwszym krokiem, który ratuje zdrowie, relacje, a czasem życie – zarówno osób z zaburzeniami psychicznymi, jak i ich bliskich.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czy osoby z zaburzeniami psychicznymi są bardziej niebezpieczne od innych ludzi?

Większość osób z zaburzeniami psychicznymi nie jest bardziej niebezpieczna dla innych niż reszta społeczeństwa i znacznie częściej staje się ofiarą przemocy niż jej sprawcą. Takie skojarzenie opiera się głównie na mitach, a nie na danych naukowych czy praktyce klinicznej.

Czy osoby z diagnozą psychiatryczną popełniają więcej przestępstw niż osoby bez takiej diagnozy?

Badania i statystyki kryminalne wskazują, że osoby z zaburzeniami psychicznymi popełniają ogółem mniej przestępstw niż osoby bez diagnozy lub niezdiagnozowane. Z kolei ryzyko zachowań agresywnych wyraźnie rośnie dopiero wtedy, gdy nakładają się na siebie określone czynniki, takie jak uzależnienia od alkoholu i substancji psychoaktywnych, bezdomność, przemoc w rodzinie, ubóstwo czy brak dostępu do leczenia.

Dlaczego w społeczeństwie panuje przekonanie, że osoby z zaburzeniami psychicznymi są groźne?

Lęk przed osobami z diagnozą psychiatryczną ma silne podłoże psychologiczne, ponieważ ludzie boją się tego, czego nie rozumieją i co wydaje im się nieprzewidywalne. Ten obraz choroby psychicznej kształtują bardziej zasłyszane historie, dowcipy, stereotypy i medialne nagłówki niż realne doświadczenia.

Czy osoby z zaburzeniami psychicznymi częściej stają się ofiarami przemocy?

Badania z wielu krajów pokazują, że osoby z zaburzeniami psychicznymi częściej doświadczają przemocy niż ją stosują. Stygmatyzacja, odrzucenie społeczne, gorszy dostęp do ochrony zdrowia i zależność od opiekunów sprawiają, że łatwiej je wykorzystać i skrzywdzić.

Jak należy prawidłowo rozmawiać i wspierać osobę w kryzysie psychicznym?

W kontakcie z osobą w kryzysie psychicznym pomocne są proste zasady: słuchaj uważnie, nie przerywaj, nie bagatelizuj tego, co słyszysz, unikaj ocen, nie używaj etykiet ani żartów z diagnozy, zapytaj, czego ta osoba potrzebuje, i zachęcaj do kontaktu z psychiatrą, psychologiem klinicznym lub psychoterapeutą.

Redakcja dadu.org.pl

Grono ekspertów z zakresu zdrowego odżywiania się, sportu i profilaktyki zdrowotnej. Radzimy jak zadbać o nienaganną sylwetkę i odporność organizmu domowymi sposobami.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?